Głupia
środa, 28.października.2009, 23:08
Dlaczego ja boje się zaprosić go na tą cholerną studniówkę? Dlaczego ja jestem taka strasznie głupia? Dlaczego mam słabość do brunetów?
Pulpet ma teraz okres, wiec wskazanie wagi jest niewymierne.
Głupi, nieśmiały pulpet :(
Pulpet
Nastrój:
tagi:
Mogłam iść do technikum. Mogłam nie słuchać matki, zostać technikiem informatyki i teraz dla zabawy rozkręcać jednostki centralne. Ale posłuchałam i wylądowałam na biolchemie. I to do tego o profilu humanistyczno-geograficznym. No bo jakże by inaczej. Nie będę się teraz wdawać w szczegóły, ale powiem jedno: dzieci nie idźcie na biolchemy. Bo będziecie miały przesrane. Tak sobie teraz myślę, że to technikum nie byłoby wcale takie złe. Nie trzeba by było tyle ryć, matura dopiero za rok, ale... No właśnie. ON. Kolejne trzy, przepraszam cztery lata w tej samej szkole co ON.
Zakochałam się w nim w pierwszej klasie gimnazjum. Trafiło mnie jak cholera i trzymało cały okres edukacji w tej popieprzonej szkole. Był nawet taki moment, że wydawało mi się, że ON czuje podobnie, ale byłam głupia i się bałam.
Czego? Tego, że mnie wyśmieje, tego że zrobię z siebie idiotkę. Mniej więcej na początku trzeciej klasy dorwała go prawdziwa (w moim mniemaniu) piękność: duże, piwne oczy, proste włosy, dobra figura. Czyli dokładne zaprzeczenie mnie. Bo co ja mogłam, z tymi moimi niebiesko-zielonymi oczami, szopą a la Hermiona Granger i sadełkiem na brzuchu zrobić? No co? Rzucić mu się na szyje i wyznać mu miłość? Prędzej bym umarła. Tak się teraz zastanawiam, czy gdybym to kiedyś zachowała się inaczej, to ON byłby teraz mój? Jeśli tak to jest to tylko i wyłącznie kwestia mojego beznadziejnego charakteru i jakiejś cholernej dumy, która nigdy nie pozwala mi na zrobienie pierwszego kroku.
Nie wiem, czy w dalszym ciągu coś do NIEGO czuję, ale w każdym bądź razie, za każdym razem, gdy ich razem widzę to coś w środku kłuje. I prawdopodobnie gdyby ją rzucił, albo ona jego, nieważne, i zrobiłby jakikolwiek gest w moją stronę prawdopodobnie minione trzy lata diabli by wzięli i znów miałabym 15 lat i byłabym zakochana na zabój. Dlatego chce schudnąć. Żeby mój wygląd, moje ciało krzyczało do NIEGO: spójrz, jestem ładniejsza, lepsza, mądrzejsza, dlaczego nie umiałeś dostrzec tego wcześniej?
Waga: 77,4 kg - straciłam 0,2 kg w ciągu 2 dni. Nie jest źle.
Pulpet
Nastrój:
tagi:
Na początku byłam śliczniutkim i pulchniutkim bobaskiem co wszystkim wokół bardzo się podobało, a w szczególności babci, która radośnie pchała we mnie 3 obiady dziennie. Fajnie przestało być mniej więcej w pierwszej klasie gimnazjum, gdy przy wzroście 165 cm ważyłam ok 60 kg ale jeszcze nie było tragedii. Zaczęłam nieśmiało z tym walczyć ale wspomniana wyżej babcia wbiła mi do głowy, że przecież Kaśka ile grubsza od ciebie. No i tak żyłam jeszcze przez rok bo w drugiej klasie mięliśmy obowiązkowe zajęcia na basenie. Poszłam raz. Jak porównałam figurę swoją i rówieśniczek to myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Potem się z tego basenu jakoś wykręcałam i wykręcam do tej pory chociaż wiem, że to do droga do nikąd. W drugiej liceum zdiagnozowano u mnie raka tarczycy. Wycięli zwierzaka a ja w krótkim czasie utyłam 10 kilogramów i ważyłam coś koło 80. Potem trzeba było odstawić hormon żeby kontynuować leczenia i Ani przybyło kolejne 5 kilogramów. Wtedy powiedziałam STOP. Udałam się do miłej pani doktor, która zaaplikowała mi dietę 1500 cal i 20-30 minut ćwiczeń 2-3 razy w tygodniu. Poskutkowało. Na początku września spadłam do 72 kg. Ale znowu zaczęły się schody. Ponownie trzeba było odstawić hormon, żeby jechać do Centrum Onkologii w Gliwicach i dostać kolejny jod, którego za cholerę się nie spodziewałam. Wróciłam w piątek stanęłam na wadze i wiecie co? Przy wzroście 169 cm ważę 77,6 kg. Jak do grudnia nie dojdę przynajmniej do tych nieszczęsnych 72 kg to nie pójdę na studniówkę. Nie ma bata. Nawet nie odważę się zaprosić żadnego chłopaka bo jak tylko mi się dokładnie przyjrzy to ucieknie z krzykiem. Miałam już podobną sytuację na zakończenie gimnazjum. ŻADEN nie chciał zatańczyć ze mną tego pieprzonego poloneza. Płakać mi się chciało i żałuję teraz, że nie odwaliłam jakiejś sceny przynajmniej by mnie zapamiętali. Nie ważne, że miałam świadectwo z paskiem, nieważne, że jestem dość bystra. Jestem gruba i mam świadomość tego, że w życiu żaden chłopak na mnie nie spojrzy i umrę jako dziewica. Ale mówi się trudno.
Pulpet
Nastrój: