Mogłam iść do technikum. Mogłam nie słuchać matki, zostać technikiem informatyki i teraz dla zabawy rozkręcać jednostki centralne. Ale posłuchałam i wylądowałam na biolchemie. I to do tego o profilu humanistyczno-geograficznym. No bo jakże by inaczej. Nie będę się teraz wdawać w szczegóły, ale powiem jedno: dzieci nie idźcie na biolchemy. Bo będziecie miały przesrane. Tak sobie teraz myślę, że to technikum nie byłoby wcale takie złe. Nie trzeba by było tyle ryć, matura dopiero za rok, ale... No właśnie. ON. Kolejne trzy, przepraszam cztery lata w tej samej szkole co ON.
Zakochałam się w nim w pierwszej klasie gimnazjum. Trafiło mnie jak cholera i trzymało cały okres edukacji w tej popieprzonej szkole. Był nawet taki moment, że wydawało mi się, że ON czuje podobnie, ale byłam głupia i się bałam.
Czego? Tego, że mnie wyśmieje, tego że zrobię z siebie idiotkę. Mniej więcej na początku trzeciej klasy dorwała go prawdziwa (w moim mniemaniu) piękność: duże, piwne oczy, proste włosy, dobra figura. Czyli dokładne zaprzeczenie mnie. Bo co ja mogłam, z tymi moimi niebiesko-zielonymi oczami, szopą a la Hermiona Granger i sadełkiem na brzuchu zrobić? No co? Rzucić mu się na szyje i wyznać mu miłość? Prędzej bym umarła. Tak się teraz zastanawiam, czy gdybym to kiedyś zachowała się inaczej, to ON byłby teraz mój? Jeśli tak to jest to tylko i wyłącznie kwestia mojego beznadziejnego charakteru i jakiejś cholernej dumy, która nigdy nie pozwala mi na zrobienie pierwszego kroku.
Nie wiem, czy w dalszym ciągu coś do NIEGO czuję, ale w każdym bądź razie, za każdym razem, gdy ich razem widzę to coś w środku kłuje. I prawdopodobnie gdyby ją rzucił, albo ona jego, nieważne, i zrobiłby jakikolwiek gest w moją stronę prawdopodobnie minione trzy lata diabli by wzięli i znów miałabym 15 lat i byłabym zakochana na zabój. Dlatego chce schudnąć. Żeby mój wygląd, moje ciało krzyczało do NIEGO: spójrz, jestem ładniejsza, lepsza, mądrzejsza, dlaczego nie umiałeś dostrzec tego wcześniej?
Waga: 77,4 kg - straciłam 0,2 kg w ciągu 2 dni. Nie jest źle.
Pulpet
Nastrój:
tagi: